Co, jak i dlaczego? (06′ 2016)
Znowu PILNIE poszukujemy
lokalu do wynajęcia… jednak
NIE ZAWIESZAMY DZIAŁALNOŚCI

UWAGA! Wbrew pogłoskom rozpowszechnianym przez wrogów, pomimo bardzo trudnej sytuacji lokalowo-finansowo-organizacyjnej, Fundacja IGLIWIAK działa nadal i NIE ZAMIERZA ZAWIESZAĆ FUNKCJONOWANIA. Od 2010 roku nieprzerwanie obejmuje opieką, zaawansowanym leczeniem klinicznym i rehabilitacją niezliczone zastępy jeży. Blisko 60 jeży znajduje opiekę bezpośrednio w fundacyjnej jeżowni oraz co najmniej drugie tyle na terenie całego kraju, u opiekunów wspieranych materialnie i ścisłe współpracujących z Fundacją w kwestiach merytorycznych. Dzięki temu jeże te otrzymują najlepsze warunki, bezkompromisowo odpowiadające ich potrzebom i dostosowaniom ewolucyjnym. Nie ma tu miejsca na szarlatanerie, jak np. żywienie jeży kocimi karmami, trzymanie ich w gazetach zamiast sianka itp. haniebne praktyki. Nadal też bezwzględnie piętnowane będą wszelkie podmioty, które pod hasłami pomagania, tak naprawdę działają na szkodę jeży, myśląc tylko o własnych korzyściach.

OBECNIE SYTUACJA JEST DRAMATYCZNA, BO NAGLE OKAZAŁO SIĘ, ŻE WIELCE OBIECUJĄCY NOWY LOKAL, DO KTÓREGO LEDWIE CO UDAŁO SIĘ W KOŃCU PRZEPROWADZIĆ, OBARCZONY JEST WADĄ PRAWNĄ, KTÓRA W PRAKTYCE PERMANENTNIE UNIEMOŻLIWIA PROWADZENIE TU OŚRODKA REHABILITACJI JEŻY, A WRĘCZ ZAGRAŻA ICH BEZPIECZEŃSTWU. .Wobec tego obecnie bardzo pilnie poszukujemy odpowiedniego lokalu, najlepiej w rejonie Proszowic, Kazimierzy Wielkiej itp.  Szczegóły wkrótce, a wszelkie propozycje można kierować bezpośrednio na maila igliwiak@tlen.pl

Wcześniejsze aktualizacje bieżącej sytuacji, pióra osoby okazjonalnie pisującej na nieoficjalnym profilu na facebook’u, dostępne są tutaj:

z 19.02.2016 https://www.facebook.com/fundacja.igliwiak.pogotowie.jezowe/videos/vb.169678813069332/1032684163435455

z 21.12.2015 https://www.facebook.com/fundacja.igliwiak.pogotowie.jezowe/posts/1002068503163688

z 31.10.2015  https://www.facebook.com/fundacja.igliwiak.pogotowie.jezowe/videos/979237912113414/

TAK BYŁO W CZERWCU 2015:

Krytyczna sytuacja luty/marzec 2015 w ostatnim momencie została opanowana i udało się uniknąć wylądowania na bruku. Jednak nadal jest kiepsko i dłużej pozostać tu nie można. Przeprowadzka jest nieuchronna, obecnie trwają negocjacje warunków wynajmu nowego lokalu, “na obrzeżach” Krakowa …. i tyle na “plus”. Tu niestety zaczynają się “schody”. Po pierwsze sama logistyka przeprowadzki, wszak nie ma żadnego auta ani ekipy do pracy. Po drugie, trzeba wcześniej zrobić spore adaptacje pomieszczeń dla jeży, bo sam obiekt jest typowo mieszkalny. Po trzecie, i to największy dramat, to brak pieniędzy na to wszystko. Sytuacja teraz (10.06.2015) wygląda tak, że znowu jest zaległość z opłatami (za obecny lokal) za maj i już zaczyna się zaległość za czerwiec. Do tego zadłużenie w klinice, za chwilę przyjdą faktury za media itd. I jak tu cokolwiek odłożyć na przeprowadzkę?
.

A TAK BYŁO NA PRZEŁOMIE LUTEGO I MARCA:

Niestety ponownie, po chwilowym opanowaniu sytuacji kilka miesięcy temu – w znacznym stopniu dzięki naszym wiernym facebook’owiczom, za co OGROMNIE DZIĘKUJĘ – znowu (16.02.2015) borykam się z zaległościami za 3 kolejne czynsze, a na dodatek nadal pozostaje znaczna część zadłużenia w klinice, co dramatycznie ogranicza możliwość leczenia kolejnych iglastych pacjentów. Kilkanaście iglastych ofiar sylwestrowych zabaw i tuż po tym, kolejne, bardzo wynędzniałe i schorowane styczniowe jeżyki to seria poważnych medycznie przypadków. Niezbędne leczenie i zabiegi kliniczne skutecznie rozłożyły sytuację finansową, ale jak tu nie robić wszystkiego, by ratować choćby takie biedactwa, jak „Pulpeciki” i im podobne? Tak samo licznie trafiające pod opiekę Fundacji cale rodzinki jeżowe, czyli poturbowana mama jeżowa w ciąży, rodząca podczas leczenia w klinice, gromadki 6, 8 a nawet 10 osieroconych maluszków itp.. Przy okazji – ich bardzo poważny stan początkowy i obecna kondycja pokazują, że nawet tak beznadziejne przypadki jednak są do uratowania, jeśli jest odpowiednia wiedza i środki na leczenie. Więcej aktualności o bieżącej sytuacji oraz o „Pulpecikach”, 10 maluszkach i nie tylko można znaleźć na NIEOFICJALNYM, prowadzonym sporadycznie przez sympatyków fundacji, profilu na facebook’u:  https://www.facebook.com/fundacja.igliwiak.pogotowie.jezowe

CZY PRZETRWAM, ZALEŻY OD SZYBKIEJ POMOCY KAŻDEGO, KOMU LOS IGLASTYCH NIE JEST OBOJĘTNY. Niestety, sytuacja finansowa nadal jest tak katastrofalna, że często brakuje pieniędzy na kwestie podstawowe, jak leczenie i pokarm dla jeży a zatem, i na dalsze przetrwanie jeżowego ośrodka. Okazuje się, że choć średni koszt miesięcznego utrzymania leczonego i rehabilitowanego jeża to zaledwie ok. 260zl, to jednak przy ok. 40-50 takich podopiecznych urasta to do kwoty niemal niemożliwej do uskładania… Czyż to nie żenujące, jak na mniej więcej 40-milionowy kraj i jedyny tu jeżowy ośrodek, działający na taką skale i na tak zaawansowanym poziomie merytorycznym? TYMCZASEM FUNDACJI GROZI WYLĄDOWANIE NA BRUKU już 12.03.2015. Oto doręczone 11.02.2015 pismo w tej sprawie (Wynajmujący nie wyraził zgody na publikację danych osobowo-adresowych):

Niestety w związku z tak niepewną sytuacją fundacja nadal musi wstrzymać przyjmowanie kolejnych iglastych, mogąc jedynie zapewnić niezbędne wyposażenie i pokarm potencjalnym chętnym do zaopiekowania się np. maluszkiem pozbawionym matki. Wynika to także z “możliwości przerobowych” Fundacji – p. Andrzej jest jeden, nie rozdwoi się, jego doba ma tak samo tylko 24 godziny a sił mu nie przybywa, a wręcz przeciwnie, odkąd podupada na zdrowiu. Przypominam też, że podopieczni Fundacji to nie radosne, szczęśliwe, tryskające zdrowiem jeże z bajki, tylko w większości iglaści bardzo skrzywdzeni przez ludzi, w ciężkim stanie i wymagający specjalnej troski. I np. karmienie takich, to nie postawienie miseczki z jedzeniem, tylko co najmniej półgodzinna “nasiadówka” w ramach każdego posiłku. Podobnie wygląda utrzymanie czystości itd. itp. Nie rozumiem, dlaczego większość ludzi nie potrafi albo nie chce pojąć, że jedna osoba choćby była nawet cyborgiem, to i tak fizycznie w ciągu 24 godzin doby nie będzie w stanie obsłużyć więcej niż ok. 40 takich pacjentów!

UWAGA! Przeminęło lato, a wraz z nim upały i wysyp owadów, oznaczający obfitość jeżowego pożywienia. Wiele jeży przegrało desperacką walkę z czasem, aby zdążyć odłożyć zapasy tłuszczyku przed nadejściem chłodów (nocnej temperatury poniżej ok. 8 stopni) Każdy mały jeżyk jest teraz w dramatycznej sytuacji, bo jeśli nie osiągnął wagi co najmniej 700-800g, jego szanse na przeżycie zimy są praktycznie zerowe. Wobec braku treściwego pożywienia wiele jeży sięga po nasiona oleiste (słonecznik, orzechy itp.) nawet gdy w otoczeniu są liczne ślimaki. W istocie jeże unikają jedzenia ślimaków, jakby wiedziały, czym to grozi. (zainfekowanie glistami, tasiemcami a przede wszystkim pasożytami sercowo-płucnymi, co w końcu prowadzi do śmierci jeża) Dlatego TAK WAŻNE JEST DOKARMIANIE JEŻY. bezpiecznym, wartościowym pożywieniem. (słonecznik czy orzechy są cennym dodatkiem, ale tylko DODATKIEM!) Te jeże, które jesienią zdążą odłożyć tłuszcz i znajdą odpowiednie miejsce na legowisko (to RÓWNIE WAŻNE JAK DOKARMIANIE), a do tego są zdrowe, bezpiecznie przehibernują zimę. Nie będą się nam “narzucać” jeśli nie potrzebują pomocy. Jednak jeśli teraz w ogóle znajdujemy jeża, a zwłaszcza gdy jego stan wskazuje na wychłodzenie, osłabienie, wychudzenie, problemy ruchowe, drgawki, powłóczenie łapkami itp. to ZAWSZE OD RAZU TRZEBA SIĘ NIM ZAOPIEKOWAĆ. Pozostawienie bez pomocy jest równoznaczne z jego pełną cierpienia śmiercią. Podkreślam: jeże, które nie potrzebują pomocy teraz się nie pokazują! W tym roku znowu ogromnie dużo jeży nie przeżyje, bo cyrk pogodowy, jaki mamy tej zimy, spowodował, że wiele z nich rozhibernowało przedwcześnie lub w ogóle nie zahibernowały a więc zużywało zapasy tłuszczyku znacznie szybciej, niż przy normalnej zimowej hibernacji. Te co przeżyją, zaczną sezon wyjątkowo wychudzone, wygłodzone i nie dokarmiane nie będą miały jak nadrobić tych strat. PAMIĘTAJMY – PRZEŻYJĄ TE, KTÓRYM WSZYSCY POMOŻEMY!  Info o jeżowych potrzebach, dokarmianiu i o tym, jak mądrze i skutecznie zaopiekować się spotkanym jeżem znajduje się tu: http://www.jeze.com.pl/o-jezach/  Wiele przydatnej i fachowej wiedzy, jak mądrze pomagać jeżom oraz ratunek w nagłych jeżowych wypadkach można też znaleźć na specjalnej jeżowej odsłonie naszych przyjaciół z Wrocławia: http://www.jeze.org.pl/

Niezmiennie pozostaje ponadto kilka faktów:

  1. Fundacja, Ośrodek Rehabilitacji Jeży i Pogotowie Jeżowe w praktyce nadal TO TYLKO JEDNA OSOBA! Nie mam nikogo do pomocy, ani środków na zatrudnienie takowej a zatem, nie ma sensu ani potrzeby zwracać się do mnie per “Państwo” ani inaczej w liczbie mnogiej – nie jestem królową brytyjską ani papieżem!
  2. Pogotowie Jeżowe – i tu bez zmian, czyli od 01.07.2011 “całodobowość” telefonu Pogotowia Jeżowego pozostaje zawieszona do odwołania, czyli do czasu zgromadzenia środków pozwalających zatrudnić kogoś do jego obsługi. Obecnie simkarta numeru Pogotowia “siedzi” w komputerze, który pod dzwoniące numery AUTOMATYCZNIE wysyła sms z adresem podstrony “O jeżach”. Tym samym niemal nie ma możliwości dodzwonienia się pod nr 503309303, a co za tym idzie, praktycznie Pogotowie Jeżowe przestało istnieć.
  3. Ośrodek Rehabilitacji Jeży – nieodmiennie cały czas sam pod opieką mam ok. 50 jeży, w tym kilkanaście w bardzo ciężkim stanie. Jak to się przekłada na codzienność? Dokładnie tak: doba ma 24 godziny, prawda? Każda godzina to 60 minut, prawda? Zatem doba ma 24x60= 1440 minut, prawda? Zakładając, ze w ciągu doby ani sekundy nie “zmarnowałbym” na sen czy inne czynności fizjologiczne a w 100% cala dobę przeznaczył na prace przy jeżach, to 1440 minut : 50 jeży = 28,8 minuty, TYLKO 28,8 MINUTY na jednego jeża! Przy założeniu, że jak cyborg, nie musiałbym spać, jeść, wys… się ani zajmować absolutnie niczym, poza jeżami, które sam, w pojedynkę, mam pod opieką! Ponieważ jednak NIE JESTEM CYBORGIEM a w dodatku muszę zajmować się jeszcze np. ośrodkową czy fundacyjną “papierologią”, wozić jeże do kliniki, itp. itd. to z owych 24 godzin doby odpada co najmniej ze 3-4. A zatem 1440 minut  ? 240 minut (4 godziny) = 1200 minut : 50 jeży = 24 minuty/jeża. Powtarzam – przy obecnej ilości jeży w ośrodku na jednego jeża przypada JEDYNIE 24 MINUTY W CIĄGU DOBY! A u każdego trzeba posprzątać, dać jeść, podawać leki itd. – codziennie, tu nie ma weekendów, świąt, urlopów, wakacji itp.! To chyba wystarczająco łopatologiczne wyjaśnienie, dlaczego nie odbieram telefonu a numer 503309303 obsługuje komputer (patrz wyżej punkt 2.), nie prowadzę porad mailowych, ani nie mogę przyjąć kolejnych jeży pod opiekę!!! Ta sytuacja się nie zmieni, dopóki nie znajdą się środki na zatrudnienie kogoś do pomocy! (żaden wolontariat zdecydowanie się nie sprawdził!!!) Może to w końcu dotrze do tych wszystkich, którzy z własnego wygodnictwa chcą mi tu przywieźć 70-tego, 80-tego czy setnego jeża pod opiekę i którym się wydaje, że mam tu pomieszczenia, rozciągające się niczym z gumy!
  4. Także z tych powodów (patrz wyżej punkt 3.) wszelki kontakt osobisty możliwy jest WYŁĄCZNIE PO WCZEŚNIEJSZYM UMÓWIENIU SIĘ TELEFONICZNIE! W tym celu należy wysłać maila na igliwiak@tlen.pl  podając w temacie np. “spotkanie, tel.xxxxxxxxx” a w treści krotko i rzeczowo określić, o co chodzi oraz podać nr telefonu wraz z informacja, w jakich godzinach można oddzwaniać. (oddzwaniam w miarę “wolnego” czasu, z innego numeru “niewidocznego”, nie z 503309303)
  5. I przy okazji, tak dla jasności: im dłużej ratuję jeże (a mija już ósmy rok) tym bardziej  dość mam ludzi, w tym także dzieci! Dziwne? Chyba jednak nie, zważywszy, że niemal każdy, kto pomaga “braciom mniejszym” w tym kraju, dość szybko dochodzi do podobnych wniosków. Wielokrotnie potwierdzano mi to w rozmowach! Różnica polega na tym, że jak dla mnie, to miarka się już przebrała, więc mówię o tym wprost a nie jedynie ściszonym głosem w kuluarach, panicznie bojąc się o modny obecnie tzw. PR, czyli niegdyś nazywane wprost i słusznie pogardzane lizusostwo. Dlaczego? To oczywiste: każdego dnia, czarno na białym, ludzie udowadniają mi, że na tę niechęć w pełni zapracowali i całkowicie na nią zasługują! Każdego dnia rozmyślnie i bestialsko mordują te niezwykle i zupełnie bezbronne istotki, robią to nawet bachory, a dowody tego otrzymuję codziennie w znacznych ilościach! Ot, choćby pierwszy z brzegu mail (cytuje w oryginalnej pisowni): “Witam, (…) mam troje małych dzieci…i maleńkiego jeżyka, którego znalazły. Mieszkamy w małej wsi (…). Cała historia zaczęła się trzy dni temu, jak moje starsze dzieci (…) i (…) poszli na boisko. Tam zauważyli, że grupka dzieci coś robią przy kałuży, okazało się że utopili malutkiego jeżyka i wzięli się za następnego, a matkę przejechał samochód. Na taki widok moje dzieci zaczęły wrzeszczeć i zabrali tego ocalonego jeżyka do domu.” Cóż z tego, że jedno jeżatko zostało uratowane przez dzieci jednej godnej człowieczeństwa matki, która potrafiła wychować je w poszanowaniu dla życia, skoro wcześniej cala zgraja bachorów bestialsko wymordowała resztę maluszków a jeszcze wcześniej ktoś zabił ich matkę – i nie był to “samochód”  bo jak wiadomo te same z siebie nie podejmują żadnych działań, a zatem auto było narzędziem, którego człowiek użył do zabicia mamy jeżowej! Darujmy sobie obłudne eufemizmy, jakoby jeże były zabijane przez auta! To nie auta a LUDZIE ZABIJAJĄ JEŻE i to zazwyczaj rozmyślnie, nie zważając nawet na fakt, ze jest to w tym kraju przestępstwo! Czegoż się jednak spodziewać po tym obłudnym i zakłamanym ciemnogrodzie, gdzie hołubi się jedynie psy, koty i ptaki (jak ktoś chce być bardzo “trendy” to jeszcze konie uwalnia z rzeźni – ciekawe kiedy ta tendencja rozniesie się też na świnie, krowy,  kurczaki itd.) a wszystkie inne istoty mogą sobie spokojnie zdychać w cierpieniu i nikogo to nic a nic nie obchodzi! Ot, przykład pierwszy z brzegu: w niedzielnym głównym wydaniu wrześniowych wiadomości na TVP1 dobre kilka minut odstawia się histerię o trzymaniu “biednych piesków” na łańcuchu i wydaniu specjalnej ustawy na ten temat! Gatunku przecież nie będącego pod ochrona, nie zagrożonego wyginięciem, którego liczebność nie maleje, a wręcz przeciwnie, co gorsza! W tle oczywiście gromkie okrzyki tzw “obrońców praw zwierząt” Pytam zatem: jakaż to przypadłość owym “obrońcom” poczyniła nagłą ślepotę, że przy całym swoim zapale do ratowania piesków kompletnie nie zauważają oni tych setek tysięcy bestialsko mordowanych jeży??? A może to w ramach niebotycznej hipokryzji tradycyjnej dla tego zakłamanego kraju?…

Więcej o tym w materiale kilka pozycji niżej: Realia, czyli o dramacie codzienności

Igliwiak przeciw bestialstwu

Kraków, 29.10.2014r.
INFORMACJA PRASOWA
ZWYRODNIALEC MALTRETUJE JEŻE “BY SIĘ ODSTRESOWAĆ”.. FUNDACJA IGLIWIAK OSKARŻYCIELEM POSIŁKOWYM.

14 października media (m.in. RMF FM oraz TVN24) poinformowały o wyjątkowym akcie okrucieństwa wobec zwierząt. . 24-latek z gdańskiej dzielnicy Rudniki przywiązał dwa jeże do samochodowego lusterka, truł dymem, obciął łapki, a następnie spalił żywcem.
Gdańszczanin mordował jeże, bo – jak zeznał – chciał się odstresować. Znęcanie uwiecznił na zdjęciach, które policjanci znaleźli w jego telefonie. Sprawa trafiła do prokuratury, a mężczyzna usłyszał zarzuty znęcania się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem. Maksymalna kara przewidziana w tego rodzaju przestępstwie to 3 lata pozbawienia wolności.

Z uwagi na wyjątkowo bulwersujący charakter zdarzenia, jak również to, że ofiarami sadysty padły jeże, sprawą zainteresowała się Fundacja Igliwiak z Krakowa, która jako pierwsza w Polsce formalnie od 2009 roku podejmuje ochronę, leczenie i rehabilitację jeży, które w Polsce podlegają ścisłej ochronie gatunkowej.

Od wielu lat obserwuję postawę krajowego wymiaru sprawiedliwości w sprawach o szczególne okrucieństwo i bestialstwo wobec zwierząt. Niemal zawsze są to sprawy bagatelizowane i lekceważone, zamykane symbolicznymi grzywnami lub wyrokami w zawieszeniu, czyli praktycznie żadnymi. Nie dziwne zatem, że wszelkiej maści zwyrodnialcy i psychopaci, odreagowujący swoje kompleksy poprzez znęcanie się nad bezbronnymi zwierzętami, czują się tym kraju całkiem bezkarni i poczynają sobie coraz zuchwalej. Do niedawna wyżywali się głównie na zwierzętach domowych. Teraz uderzają w gatunki zagrożone wyginięciem i objęte w Polsce ścisłą ochroną prawą. Takim gatunkiem są właśnie jeże. Na nas wszystkich spoczywa odpowiedzialność za ocalenie każdego dobra narodowego dla naszych dzieci i przyszłych pokoleń. Tym bardziej, jeśli tym dobrem są całkowicie bezbronne, delikatne, żywe i czujące istoty – jeże, których istnienie jest zagrożone już samą ekspansją naszej cywilizacji. Dlatego naszym obywatelskim obowiązkiem jest zrobić wszystko, aby rozpatrujący tę sprawę gdański Sąd wykazał się nie mniejszą stanowczością i odwagą w zawyrokowaniu odpowiednio dotkliwej kary, jak uczynił to Sąd Rejonowy w Człuchowie w sprawie o utopienie psa, gdzie oskarżeni zostali za to skazani na karę dwóch miesięcy bezwzględnego więzienia i mają zakaz posiadania zwierząt domowych przez 10 lat. Biorąc pod uwagę wcześniejsze orzecznictwo sądów, dopiero ten wyrok wydaje się adekwatny” mówi Andrzej Kuziomski, Prezes Fundacji Igliwiak.

Na podstawie art. 39 Ustawy o ochronie zwierząt, Fundacja Igliwiak będzie występować w niniejszej sprawie jako oskarżyciel posiłkowy. Stosowne oświadczenie w tej sprawie zostało przesłane do Prokuratury Rejonowej Gdańsk Śródmieście w dniu 24 października br. Fundacja rozważa też złożenie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa do Prokuratury w Gdańsku w stosunku do 31-latka, który towarzyszył zatrzymanemu mężczyźnie i nie zrobił niczego, by zapobiec okaleczeniu i podpaleniu jeży żywcem

Oprócz Fundacji Igliwiak sprawie bacznie przyglądają się inne organizacje powołane do opieki nad zwierzętami i ochrony ich praw: Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva! oraz Ekostraż z Wrocławia.

Każdemu zwierzęciu człowiek winien jest poszanowanie i opiekę. Tak brutalne i bezmyślne czyny zdecydowanie powinny zostać ukarane i nie ma żadnego usprawiedliwienia i okoliczności łagodzących dla sprawcy. Zwierzęta czują tak samo jak ludzie, mamy więc nadzieję, że patrząc przez taki pryzmat sąd zastosuje najwyższą karę, która pokaże, że żadnej istoty nie można traktować w tak bestialski sposób. W takich sprawach jak najbardziej uważam, że organizacje pozarządowe powinny występować w charakterze oskarżyciela posiłkowego i popieramy Fundację Igliwiak w dążeniu do ukarania sprawcy” – komentuje sprawę Anna Zielińska Wiceprezes Fundacji Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!

Termin rozprawy nie został jeszcze ustalony. Mężczyzna przyznał się do zarzucanych mu czynów i dzięki temu będzie odpowiadał z wolnej stopy.
Przywołane źródła i publikacje:

TVN24: http://www.tvn24.pl/pomorze,42/24-latek-znecal-sie-nad-jezami-obcinal-lapy-trul-dymem-i-spalil-zywcem,477769.html

RMF FM: http://m.rmf24.pl/fakty/polska/news,nId,1535385

WYBORCZA: http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,16841403,Wrzucili_do_worka_i_utopili_w_jeziorze__Jest_kara.html

Masakra jeży w Legnicy – czyli kolejny dowód, że ten kraj nie ma nic wspólnego z państwem prawa!

Jak bowiem inaczej wyjaśnić takie sytuacje, które są w tym kraju NAGMINNE a to tylko jedna z nielicznych, którą zainteresowały się media, zresztą tylko lokalne: http://fakty.lca.pl/legnica,news,34572,Kilkanascie_jezy_zginelo_w_trakcie_koszenia_traw_.html

Tu jest dokładnie pokazane,  jak w tym kraju traktuje się gatunek objęty prawną ochroną: http://foto.lca.pl/foto,1338890073,foto.html  –  zdjęcia obrazują, że żywcem rozszarpano na strzępy całe gniazda i mamy jeżowe karmiące swoje dzieci!

I jeszcze o tym samym inne źródło:

http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/590793,bezmyslna-masakra-w-legnicy-agencja-wykosila-jeze-na-amen,id,t.html

A takich sytuacji są tysiące każdego roku i podobne rzezie urządzane są nagminnie także prywatnie, w ramach tzw. pielęgnacji przydomowych ogródków!!!  I co?  I NIC! Nikt się nie przejmuje, nikt nawet lokalnie nie chce zająć się tematem! Ale jak turysta próbował utopić jednego   podkreślam: JEDNEGO   niedźwiadka, czy jakiś tam myśliwy postrzelił JEDNEGO żubra, to grzmiały o tym wszystkie media jak o najważniejszej wiadomości dnia. A przecież tego  niedźwiadka czy żubra chroni dokładnie ten sam przepis “prawa”, co te i tysiące innych bestialsko pomordowanych jeży!!! Więc jak to jest – dla jednych prawo działa, dla innych nie? To na takiej obłudzie, zakłamaniu i hipokryzji polega polska wersja tzw. “państwa prawa”?

Skoro tak, czego dowodzą ten oraz liczne podobne przykłady, to apeluję do posiadających jeszcze chociaż jakieś resztki sumienia PRAWNIKÓW i proszę o kontakt na igliwiak@tlen.pl  – bez fachowej prawnej pomocy nie ma najmniejszych szans powstrzymać te masowe zbrodnie! Choć osobiście już nie wierzę, że ktokolwiek się zgłosi z chęcią prawnej pomocy dla jeży (bo przecież nie dla mnie)… I wyszło, że miałem rację, bo do dziś (14 marca 2016) nie wpłynęła ANI JEDNA propozycja pomocy czy współpracy!

Odrębna sprawa, to “pomysłowość” (a  raczej pazerność i zachłanność na kasę z reklam) administratorów portalu http://lca.pl/  z tą reklamą kosiarek wśród zdjęć zmasakrowanych kosiarkami jeży! Brak mi słów na komentowanie tego posunięcia, życzę im natomiast z całego serca (jak i tym, którzy bezpośrednio pomordowali te biedne iglaste istotki oraz ich zleceniodawcom) aby rychło pozdychali podobnie bolesną, co te jeże, śmiercią. Bez takich ludzi świat będzie lepszy!!!

Tymczasem okazuje się, że dzięki jeżowym przyjaciołom z wrocławskiej Ekostraży sprawa doczekała się ciągu dalszego, o czym można przeczytać tutaj: http://fakty.lca.pl/legnica,news,34788,Prokuratura_sprawdzi_czy_%20jeze%20_zabito_z_premedytacja_.html

Jak nietrudno zauważyć, już na starcie rzecz traktowana jest w taki sposób, aby doprowadzić do zbagatelizowania tematu i umorzenia sprawy! A zatem, pytam, jak to jest w tym kraju z prawną ochroną gatunkową? Czyżby sam fakt – pozornej przecież! – “nieświadomości” usprawiedliwiał takie bestialstwo? Może nieco wybiegam “przed orkiestrę” ale za długo już żyję w tym ciemnogrodzie-kaczolandzie aby łudzić się, że skończy się to jakąś KONKRETNĄ karą. Prędzej odwiedzi mnie UFO i pomoże wybudować jeżowy ośrodek na miarę XXI wieku!

A przy okazji – zachęcam do poczytania komentarzy do podlinkowanego wyżej artykułu – znakomicie obrazują one poziom intelektualny i stopień wrażliwości polskiego społeczeństwa! Nic, tylko “pogratulować” takich “wyżyn” humanitaryzmu!  Pięknie to obrazuje prawdziwe oblicze “dumnego narodu”! A jakie to wszystko nadęte, przekonane o własnej wspaniałości i wyjątkowości, gotowe rzucić się do oczu, by tylko wyegzekwować od innych okazywanie megaszacunku dla własnego rozbuchanego ego!!! I z czym my do tej Europy? Poza chamstwem, egoizmem, bezdusznością graniczącą z bestialstwem!

c.d.n.